Dlaczego należy wymieniać opony co sezon?

Wraz z pierwszymi przymrozkami wielu kierowcom gdzieś z tyłu głowy rodzi się pytanie o sens wymiany opon z letnich na zimowe. Zimy w Polsce bywają kapryśne pod względem ilości śniegu, czy ilości mroźnych dni i nocy. Bywają lata, że raptem tydzień, dwa termometry wskazują ujemne temperatury, a zalegający śnieg na ulicach utrzymuje się góra 3-4 dni. Czy jest zatem sens wymieniać opony dla tych paru dni w roku tracić czas, pieniądze? No właśnie. Czy wymieniając przed i po sezonie zimowym na właściwe do danej pory roku opony kierowcy tracą, czy zyskują? Punkt widzenia zależy jak zwykle od punktu siedzenia. Spróbujemy dziś odpowiedzieć na pytanie, dlaczego należy zmieniać opony dwa razy do roku? Dlaczego jazda na oponach tzw. całorocznych to nie najlepszy pomysł?

Czym różnią się zimówkami od opon letnich?

Opony letnie i zimowe różnią się od siebie jak ogień i woda. Opona letnia ma zapewniać doskonałą przyczepność na suchej i mokrej nawierzchni drogi w wyższych temperaturach. Dzięki odpowiedniemu składowi, opona ta jest twardsza, przez co ma zmniejszone opory toczenia, mniejsze spalanie, a także zapewnia większy komfort jazdy pod względem akustycznym. Opona letnia względem zimowej będzie różnić się wyglądem bieżnika. Wszystko przez to, że jej celem jest zapewnienie maksymalnej przyczepności do podłoża w okresie suchych wiosenno-letnich miesięcy. Dzięki odpowiedniemu kształtowi bieżnika – droga hamowania na tej samej nawierzchni, w przypadku auta na letnich oponach w porównaniu z zimówkami, będzie zdecydowanie krótsza. Jest jednak pewien, powiedzmy feler takiej opony. W momencie, kiedy dobowa amplituda spadnie poniżej 7 oC, guma w oponie letniej staje się niebezpieczna. Twardnieje, kruszy się, a dodatkowo płytki, rzadki bieżnik nie nadąża z odprowadzaniem śniegu, lodu. Zupełnie inaczej zachowują się w tym czasie opony zimowe. Zimówki z racji tego, że z założenia składają się z większej ilości kauczuku oraz mają głębszy, gęsty bieżnik lepiej trzymają się mokrej jesienno-zimowej nawierzchni. Zimą największym zagrożeniem dla auta, jest utrata przyczepności na śniegu, błocie pośniegowym. Jest to opona, która zachowuje swoje parametry użytkowe poniżej 7 oC, w tych warunkach zapewnia maksymalną przyczepność i minimalną długość drogi hamowania. Można by zażartować, że są absolutnym przeciwieństwem opon letnich. Jedne i drugie opony użytkowane poza okresami pogodowymi, do których zostały stworzone, są niebezpieczne, nie tylko dla właścicieli pojazdów, ale także dla pozostałych użytkowników dróg. Tak jak opony letnie używane zimą nie zapewnią bezpieczeństwa, właściwej przyczepności na zimnej, często mokrej nawierzchni, tak zimowe opony latem szybciej się zużywają, przez to, że pod wpływem temperatury miękka guma szybko się rozgrzewa i ściera.

Co zatem robić?

Najrozsądniej jest używać opon ściśle do pór roku, do których zostały przeznaczone. Jeśli właściciel danego auta podróżuje rzadko na krótkich odcinkach, czyli rocznie pokonuje mniej niż 10 tys. km, można pomyśleć o oponach całorocznych. Nie zapewni ona w pełni bezpieczeństwa ani latem, ani zimą. Jako kompromis między letnimi oponami a zimowymi w momencie, gdy auta używa się sporadycznie, sprawdzą się idealnie. Jednak jeśli sporo podróżujemy, najrozsądniejszym wydaje się dostosować pojazd w pełni do warunków panujących na drodze, dla swojego i innych osób bezpieczeństwa.

 

Wróć do bloga